Ośrodek Myśli Psychoanalitycznej
Instytut Filozofii i Socjologii PAN
wunderBlog

Od popędu do prawdziwego self: teoria seksualności z perspektywy tradycji niezależnej

Anna Czownicka
16 lipca 2021

Zacznę od cytatu z brytyjskiego psychoanalityka, Jonathana Leara, który w swym artykule Love as a drive [Miłość jako popęd] pisze:

Freud pokazuje nam, że jeśli mamy pomóc naszym pacjentom, by się ze swej strony zaangażowali w działanie terapeutyczne, musimy sami chcieć poddać pewnej terapii nasz sposób pojmowania. Nie wystarczy, że rozumiemy własne nieświadome życzenia i wewnętrzne konflikty; musimy się uwolnić od sztywności naszego myślenia (Lear, 2003, s. 148).

Freud, jak wiemy, swą początkową koncepcję seksualności (1905) poddawał rewizji na różnych etapach tworzenia całościowej teorii psychoanalitycznej, często, jak zauważa Lear (2003), wyrażając nadzieję, że nauka zdoła w przyszłości „ująć bardziej precyzyjnie” naturę popędu.

W artykule Sexuality and Perversion A Hundred Years On: Discovering What Freud Discovered [Seksualność i perwersja sto lat później: odkrywanie tego, co odkrył Freud] inny współczesny brytyjski psychoanalityk, Michael Parsons, zauważa:

Geniusz Freuda polega na tym, że ramy teoretyczne, jakie stworzył, dopuszczają pogląd szerszy, niż ten, który on sam mógł sformułować, biorąc pod uwagę czasy, w których tworzył. […]. Zmiana koncepcji nie tylko jest możliwa, ale może się okazać potrzebna (Parsons, 2000, s. 43; 40).

Przytoczyłam słowa Leara i Parsonsa, ponieważ zamierzam dziś poddać pewnej historyczno-teoretycznej refleksji pojęcie seksualności Freuda, znane pod postacią jego teorii popędów. Będę chciała pokazać, że z biegiem lat, wraz z rozwojem myśli psychoanalitycznej i psychoanalitycznej wizji człowieka, znacząco zmienił się również sposób psychoanalitycznego myślenia o seksualności. Każda ze szkół psychoanalitycznych ma własny wkład w tym zakresie; ja skupię się na pewnych aspektach szeroko pojmowanej tradycji niezależnej. W mojej ocenie, ewolucja myśli w tym podejściu psychoanalitycznym prowadzi do powstania współczesnej, psychoanalitycznej koncepcji człowieka, która kładzie nowe akcenty: na doświadczenie, na podmiotowość i na intersubiektywność. Ta zmiana, choć rozciągnięta w czasie i ewolucyjna, ma jednak bardzo głęboki charakter: obserwujemy bowiem – i to właśnie będę chciała pokazać – przejście od teorii popędów rozumianych jako nieosobowe, uniwersalne, quasi-biologiczne siły rządzące jednostką ludzką, do teorii indywidualnego, osobistego, niepowtarzalnego idiomu życia.

Na początek, w wielkim skrócie i z konieczności w uproszczeniu, zarysuję pewne podstawowe elementy Freudowskiej teorii seksualności, tak jak ja to widzę.

Swoją rewolucyjną na owe czasy koncepcję seksualności w zwartej postaci Freud zaprezentował po raz pierwszy w wydanych w 1905 roku Trzech rozprawach z teorii seksualnej, pięć lat po ukazaniu się Objaśniania marzeń sennych, pracy ukazującej działanie nieświadomości. W istocie, teoria seksualności i teoria nieświadomości stanowią dwa ściśle ze sobą powiązane filary Freudowskiej psychoanalizy. Freud znacząco poszerzył znaczenie pojęcia „seksualność”, obejmując nim wszelkie źródła motywacji człowieka, także te niezwiązane z życiem stricte erotycznym, i uderzając w społecznie uwarunkowane przekonania, uczynił człowieka istotą seksualną od najwcześniejszego dzieciństwa.

Formułując pojęcie popędu w pracy Popędy i ich losy, Freud oparł swoje myślenie na biologicznej wiedzy o instynktach, ale słowo „instynkt” zastąpił określeniem „popęd”. Zdefiniował popęd jako „pojęcie graniczne pomiędzy tym, co psychiczne, i tym, co somatyczne” (Freud, 1915/2007, s. 61). Popęd, korzeniami tkwiąc w biologicznym instynkcie, nie jest z nim tożsamy, bowiem poza fizycznym aspektem, jaki stanowi energia popędowa, posiada element czysto psychiczny, jakim jest powiązane z nim wyobrażenie. Z teoretycznego punktu widzenia popęd jest zatem pojęciem granicznym między biologią a psychologią. Tak ujęta seksualność, wraz z nieświadomością, stanowi podstawę nowej na tamte czasy, dynamicznej psychologii człowieka. A jednak tylko część tej koncepcji posługuje się językiem psychologii – ta zasadniczo, która dotyczy psychicznych wyobrażeń, zasad funkcjonowania procesów nieświadomych oraz – częściowo – organizacji psychicznych, które wiążą się z fazami rozwoju. Druga część teorii popędów, dotycząca dynamiki, objaśniona jest zgodnie z ówcześnie panującymi naukami przyrodniczymi, na wzór darwinowskiej biologii, fizjologii i dziewiętnastowiecznej fizyki.

Na przykład, czerpiąc z mechanistycznej fizjologii, Freud określa popęd jako bodziec, który oddziałuje na aparat psychiczny; w odróżnieniu od bodźców ze świata zewnętrznego popęd oddziałuje od środka, jego oddziaływanie jest stałe i nie można przed nim uciec. Popęd ma swoje źródło w procesie somatycznym, zapoczątkowanym w narządzie lub części ciała; jego celem jest sprowadzenie pobudzenia do możliwie najniższego poziomu, co jest osiągane w drodze zaspokojenia. Popęd ma swój obiekt, a jest nim po prostu to, co umożliwia osiągnięcie zaspokojenia. Aparat psychiczny jest podporządkowany zasadzie stałości oraz zasadzie przyjemności i ma za zadanie pozbywanie się napięć generowanych przez bodźce popędowe.

Wzorując się z kolei na powszechnie w tamtych czasach obowiązującej teorii Darwina, Freud wyróżnia dwa rodzaje popędów – samozachowawcze i seksualne – przy czym pierwsze stanowią podstawę drugich. Według tej teorii, rozwój seksualny jest w dużej mierze zdeterminowany rozwojem biologicznym dziecka i polega na przekształceniach energii popędowej zgodnie z dominacją takiej lub innej cielesnej strefy erogennej, począwszy od fazy oralnej, związanej z dominacją ust, przez fazę analną, do fazy fallicznej i genitalnej. Kolejnym fazom odpowiadają mniej lub bardziej złożone organizacje seksualne: wczesne organizacje – oralna lub kanibalistyczna oraz sadystyczno-analna lub ambiwalentna – są określane jako pregenitalne. Związane z nimi popędy mają charakter cząstkowy, polimorficzny i autoerotyczny; z punktu widzenia psychologii jednostki z utrwaleniami na tych fazach Freud wiąże co najwyżej pewne cechy charakteru.

Na tym tle falliczno-edypalna organizacja seksualna stanowi już złożoną psychologicznie sytuację; właśnie jej Freudowska psychoanaliza przypisuje centralne znaczenie w rozwoju człowieka. Miejsce jakiegoś cząstkowego popędu i obiektu służącego osiągnięciu jego zaspokojenia zajmuje teraz dziecko i jego obiekt seksualnego pożądania – rodzic. W parze z pragnieniem seksualnego posiadania jednego z rodziców idzie lęk przed gniewem i odwetem ze strony drugiego; dziecko staje w obliczu takich faktów, jak seksualna relacja rodziców i jej potencjalny (lub realny) efekt – narodziny innego dziecka; wizja przyjścia na świat rodzeństwa rodzi lęk przed utratą miłości; konfrontacja z różnicą płci naraża dziecko na lęk przed kastracją lub zazdrość o członek. Dorosła seksualność stanowi zagadkę, która budzi ciekawość, dając impuls rozwojowi popędu epistemofilicznego (poznawczego) i tworzeniu dziecięcych teorii seksualnych, które mają wytłumaczyć takie palące kwestie, jak obecność lub brak członka oraz skąd się biorą dzieci. Ta psychologicznie skomplikowana i wewnętrznie skonfliktowana sytuacja, w obliczu której staje dziecko, podlega wyparciu do nieświadomości. Licznych przykładów psychologicznego opisu losów tych nieświadomych reprezentacji psychicznych dostarcza nam wielka praca o nieświadomości, jaką jest Objaśnianie marzeń sennych.

Dwie znane rewizje teorii popędów dokonane przez samego Freuda świadczą o stopniowym odchodzeniu Freuda od rozumienia popędu w kategoriach biologicznych. W ramach pierwszej Freud (1914/2007) zrezygnował z rozróżnienia popędów na samozachowawcze i seksualne, i, obejmując jedne i drugie mianem libido, wprowadził nowe rozróżnienie na popędy skierowane do obiektu i popędy narcystyczne. Takie ujęcie w istotny sposób zmieniało status pojęcia obiektu względem celu popędu, teraz bowiem zasadniczym kryterium klasyfikacji stał się obiekt, ku któremu kieruje się popęd. Nowa teoria odzwierciedlała również nowy sposób myślenia o popędzie, którego celem jest obiekt raczej niż zaspokojenie. W drugiej, fundamentalnej rewizji, wprowadzonej w pracy Poza zasadą przyjemności (1920), różnego rodzaju popędy, samozachowawcze i seksualne, skierowane do obiektu i narcystyczne, Freud objął wspólną nazwą Eros, miłość, popęd życia; pozostając wiernym swej dualistycznej wizji, popędom seksualnym przeciwstawił teraz spekulatywne pojęcie popędu destrukcyjnego, który nazwał Tanatos, nienawiść, popęd śmierci. Amerykański psychoanalityk Hans Loewald (1960; 1971), autor systematycznej rewizji teorii Freuda, jest zdania, że chociaż w powszechnym przekonaniu istotą tej zmiany jest wprowadzenie pojęcia popędu śmierci, to prawdziwe znaczenie tej pracy jest inne. Polega ono na ostatecznym odejściu od biologicznej koncepcji popędu rozumianego jako organiczne dążenie do odzyskania stanu pierwotnego na rzecz popędu rozumianego jako dążenie do łączenia, budowania coraz bardziej złożonych całości, do integracji.

Jeszcze za życia Freuda teoria seksualności była przedmiotem żywej dyskusji w kręgach psychoanalitycznych, ale proces zmiany w psychoanalitycznym rozumieniu seksualności nie był bynajmniej łatwy. Teoria popędów wraz z teorią nieświadomości stanowiły wzajemnie ze sobą powiązane filary psychoanalizy i Freud obawiał się, że przedwczesne kwestionowanie któregoś z nich mogłoby podważyć naukowy status psychoanalizy, o który tak mocno walczył. Możliwe, że w tej wrażliwej kwestii w pewnych postulatach widział nie tyle modyfikację i rozwój, co zagrożenie odrzucenia teorii popędów w ogóle.

Co ciekawe, nawet wiele lat po Freudzie teoria popędów pozostawała oporna na zmianę, mimo że sam Freud ostatecznie w swoim ogólnym kierunku myślenia i w wielu teoretycznych sformułowaniach odszedł daleko od pierwotnego modelu. Jak zauważa Loewald (1960), miało to dwojakie skutki. Z jednej strony, takie obszary późniejszej teorii psychoanalitycznej, jak relacja z obiektem i psychologia ego, musiały się rozwijać w izolacji od teorii popędów; z drugiej, do rozumienia popędów, jak twierdzi Loewald, zdecydowanie niedostatecznie zastosowano ogromnie płodną koncepcję organizacji. W rezultacie teoria popędów pozostała pod egidą przestarzałego modelu bodziec-reakcja i dziewiętnastowiecznej fizjologii mechanistycznej – schematów odniesień bardzo odległych współczesnej myśli psychologicznej, a także biologicznej – i z czasem stała się nieadekwatna zarówno do aktualnego stanu wiedzy, jak i praktyki analitycznej (Loewald, 1960).

Zmianę psychoanalitycznego rozumienia seksualności z pewnością zawdzięczamy zainteresowaniu wczesnym okresem dzieciństwa. W centrum Freudowskiej psychoanalizy był (i jest) kompleks Edypa – to on ma decydujący wpływ na organizację neurotycznej osobowości, to on wyznacza moment relacyjny we Freudowskiej teorii seksualności. Jednak jeszcze w dobie Freuda przedmiotem zainteresowania stały się wczesne, pre-edypalne fazy rozwoju oraz ich znaczenie dla organizacji psychiki i osobowości człowieka. W wywodzącej się stąd nowej, po-freudowskiej psychoanalizie na plan pierwszy wysuwa się pierwotna relacja dziecka z matką; psychologia jednostki oparta na relacji trójkąta zostaje uzupełniona o psychologię opartą na relacji diadycznej, która wniosła wiele do rozumienia pacjentów nieneurotycznych i czynnika terapeutycznego.

W pierwszej generacji psychoanalityków trzeba w tym kontekście wspomnieć Karla Abrahama i Sandora Ferencziego, którzy poszli w różnych kierunkach i dali początek bardzo ważnym, ale zgoła odmiennym tradycjom myślenia psychoanalitycznego.

Abraham (1924), ulubiony uczeń Freuda, poszedł drogą uszczegółowienia Freudowskiego paradygmatu rozwojowego. Jego zasługą jest bardziej szczegółowa klasyfikacja faz rozwoju seksualnego w okresie pre-edypalnym; w oralnej fazie przekształceń libido wyróżnił dwa okresy – wczesny, oparty na ssaniu, i późny, oparty na gryzieniu; analogicznie w fazie analnej wyróżnił okres wczesny, związany z ekspulsją, i późny, związany ze wstrzymywaniem. Tym samym nadał należne znaczenie agresji, a ponadto z wyróżnionymi przez siebie fazami powiązał określone struktury charakteru i rodzaje patologii, w efekcie uwypuklając aspekt organizacji psychicznej.

Kierunek nadany przez Abrahama podjęła Melanie Klein, tworząc rewolucyjnie nową koncepcję, w której popęd jest równoznaczny z nieświadomą fantazją o obiekcie. Starając się wykazać, że jej koncepcja jest konsekwentnym rozwinięciem teorii Freuda i pozostając w deklaracjach wierna Freudowskiej teorii popędów, Klein stworzyła w rzeczywistości całkowicie oryginalną teorię relacji z obiektem. W tej teorii pojęcie organizacji libidinalnej ustąpiło miejsca o wiele bardziej złożonemu pojęciu pozycji rozwojowej, obejmującemu konstelacje impulsów, fantazji, lęków, obron i relacji z obiektem charakterystycznych dla danej pozycji. Miejsce rozważań na temat losów popędów zajął opis złożonych i udramatyzowanych wewnętrznych relacji ego z dobrymi i złymi obiektami, które po części realistycznie, a po części w sposób zniekształcony odzwierciedlają relacje ego z obiektami w świecie zewnętrznym (Segal, 2013).

 

Ferenczi, przeciwnie, zakwestionował poglądy Freuda, twierdząc, że seksualność dziecięca ma zupełnie inny charakter niż seksualność człowieka dorosłego i wymaga innego podejścia w terapii analitycznej. W słynnym artykule Confusion of tongues [Pomieszanie języków] (1932/49) napisał, że różnica nie polega na tym, że seksualność dorosłego jest obiektualna, podczas gdy seksualność dziecka jest autoerotyczna, lecz na tym, że miłość osoby dorosłej ma charakter namiętny, zaś miłość małego dziecka jest pozbawiona kulminacji i cechuje ją wymiar czułości. Ostrzegał, że interpretacja seksualności dziecięcej w kategoriach seksualności dorosłych jest nadużyciem i potencjalnie źródłem głębokiej traumy.

Kierunek myślenia zapoczątkowany przez Ferencziego kontynuował Michael Balint. Koncentrując się, jak Klein, na badaniu wczesnej relacji dziecka z matką, wykazał istnienie pierwotnej miłości do obiektu. Ta miłość nie ma związku z żadnymi strefami erogennymi, wynika z głębokiej współzależności matki i niemowlęcia, a jej podstawą jest dążenie niemowlęcia do fizycznej bliskości, do odtworzenia przedwcześnie przerwanej cielesnej unii z matką (Balint, 1937/49).

Równolegle z Klein swoją teorię konstruował W. Ronald D. Fairbairn, szkocki psychoanalityk, wnikliwy badacz i krytyk teorii Freuda. Podobnie jak ona, opisał złożony świat wewnętrznych relacji ze zintrojektowanymi obiektami, ale przyjął zgoła odmienne założenia. Fairbairn podjął daleko idącą, systematyczną dyskusję z Freudem i zakwestionował Freudowski paradygmat seksualności, a zwłaszcza jego rozwinięcie przez Abrahama. Uznawał istnienie tylko dwóch rodzajów popędów – oralnego i genitalnego, i generalnie umniejszył rolę stref erogennych, ograniczając ją do kanalizowania popędów w ich poszukiwaniu obiektów. W jego teorii libido jest funkcją ego i dąży nie do zaspokojenia, lecz do obiektu; obiekty zaś mają znaczenie nie tyle w redukowaniu napięcia popędowego, co same w sobie. Złożony wewnętrzny świat relacji ego z obiektami, jaki przedstawia Fairbairn, jest efektem uwewnętrznienia obiektów oraz wewnętrznych podziałów ego; jednak, inaczej niż u Klein, jednostka uwewnętrznia tu wyłącznie złe obiekty. Nie mogąc poradzić sobie z nimi w świecie zewnętrznym, próbuje przejąć nad nimi kontrolę wewnątrz siebie. Z dobrymi obiektami centralne ego jednostki pozostaje w bezpośredniej relacji, bez potrzeby ich introjekcji, ponieważ zewnętrzne doświadczenia zaspokojenia zasilają ego i wspomagają rozwój. Relacja osoby z jej ludzkim otoczeniem jest tu kluczowa, ponieważ bez niej ego nie mogłoby się rozwinąć (Fairbairn, 1941).

 

Klein i Fairbairn dokonali tego, czego nie zdołał satysfakcjonująco dokonać Freud – połączyli teorię relacji z obiektem z wczesną seksualnością. Oboje, choć w odmienny sposób, wykazali, że te wczesne formy życia popędowego nie są auroerotyczne, lecz stanowią relację z obiektem. W ich ujęciach obiekty przestały być przedmiotowe, a ich rola – jedynie służebna wobec celu popędu; obiekty nabrały odtąd żywego, ludzkiego charakteru, reprezentując różnego rodzaju uczucia i postawy emocjonalne i podlegając rozwojowi. Ludzka psychika nie jest tu przedstawiana jako aparat do doświadczania i kontroli popędów pochodzących spoza ego, ale jako wewnętrzny świat o w pełni osobowej naturze, który w szczególny sposób odzwierciedla relacje ego z obiektami w świecie zewnętrznym i zwrotnie na nie wpływa. U Fairbairna, ponadto, znajdujemy explicite sformułowaną teorię ego rozumianego jako osobowe self, jako cała natura jednostki, jej wiedza o sobie jako „ja” pozostającym w relacjach z innymi „ja”.

Począwszy od lat sześćdziesiątych XX wieku potrzebę rewizji klasycznej teorii popędów postulował wspomniany już wcześniej Hans Loewald. W pracy On Motivation and Instinct Theory [Motywacja a teoria popędów] (1971) Loewald pokazuje podstawową rozbieżność między tym, czym, ogólnie rzecz biorąc, jest psychoanaliza, a tym, o czym mówi teoria popędów, i stawia teorii psychoanalitycznej potężne wyzwanie:

 

Interpretacje psychoanalityka mają za podstawę i czynią użytek z fundamentalnego [dla psychoanalizy] założenia, że wszystko, co się dzieje, ma osobiste motywy. […] Tymczasem widzimy, że [teoria popędów] twierdzi przeciwnie, że nasze życie psychiczne wynika z popędowych, nieświadomych, nieosobowych sił. Gdzie jest osoba? Gdzie jest ego albo self, które byłoby źródłem lub filarem osobistej motywacji?” (Loewald, 1971, s. 92; 99; podkreśl. AC).

 

Na gruncie psychoanalizy brytyjskiej to ważkie pytanie podejmuje praca Donalda W. Winnicotta.

Praca Winnicotta jest tu w pewnym sensie szczególna, ponieważ mówi – można powiedzieć – o wszystkim poza popędami. Winnicott bezpośrednio nie zmienia niczego w klasycznej teorii seksualności, ale umieszcza ją w szerszym kontekście, co sprawia, że to, co nie-seksualne, zmienia znaczenie tego, co seksualne.

Ten kontekst odnosi się właśnie do pytania, które stawia Loewald – pytania o osobę, o self jako źródło osobistej motywacji. Dla Winnicotta, na samym początku życia problem niemowlęcia nie dotyczy zaspokojenia czy frustracji, lecz ma charakter ontologiczny, z pytaniem o możliwość zaistnienia jako podmiotu. Winnicott najbardziej bodaj zasłynął z powiedzenia, że „nie ma czegoś takiego jak dziecko [bez opieki macierzyńskiej]”. Jednostka nie istnieje psychologicznie z chwilą urodzenia – musi dopiero zacząć istnieć i na tym niejako prehistorycznym etapie rozwoju, w fazie absolutnej zależności, istotną rolę odgrywa środowisko reprezentowane przez opiekę macierzyńską. Istotą opieki macierzyńskiej nie jest jednak zaspokajanie czy frustrowanie popędowych impulsów niemowlęcia; jest nią wystarczająco dobre dostosowanie matki do jego potrzeb, zapewniające niemowlęciu ciągłość doświadczenia, która jest podstawą rozwoju poczucia ciągłości istnienia, podstawą powstania self.

W tym kontekście Winnicott dokonał istotnego przeformułowania teorii, zarówno w kwestii popędów, jak i relacji z obiektem. Jego zdaniem, relacja z obiektem nie jest, jak postuluje Klein, wrodzona za sprawą utożsamienia popędów z fantazją o obiekcie. Rozwój zdolności do relacji z obiektem muszą poprzedzać dwa inne istotne kroki w rozwoju, poza zaistnieniem jako podmiot. Jednym jest dostrzeżenie elementarnej odrębności obiektu; niemowlę musi dostrzec, że obiekt jest czymś innym niż obiekt subiektywny, stworzony przez dziecko z potrzeby czy w fantazji. Drugi warunek stanowi wzięcie popędów w posiadanie. Według Winnicotta, by impulsy popędowe, początkowo doświadczane jako pochodzące z zewnątrz, stały się własne, osobiste, dziecko musi mieć self. Dopiero wtedy i pod warunkiem, że opieka macierzyńska chroni niemowlę przed nadmiernym pobudzeniem, popędy stają się częścią dziecka i mogą być wykorzystane jako siła napędowa relacji z obiektem. Zatem to nie popędy decydują o istnieniu jednostki; być nie znaczy mieć popędy. Z rozwojowej perspektywy Winnicotta popędy ustępują pierwszeństwa psychologicznemu zaistnieniu (Winnicott, 1988).

Z priorytetem, jaki Winnicott nadaje powstaniu self, wiąże się jego koncepcja prawdziwego i fałszywego self. O swojej koncepcji fałszywego self Winnicott pisze, że wyrasta ona z doświadczeń pracy z pacjentami i stwierdza, że dostrzega ją już we wczesnych teoretycznych pracach Freuda. Myśl tę rozwija, mówiąc, że własny podział na prawdziwe i fałszywe self wiąże z „jego [Freuda] podziałem self na część centralną, zasilaną popędami (lub tym, co Freud nazywał seksualnością – pregenitalną oraz genitalną), i część zwróconą na zewnątrz, pozostającą w relacji ze światem” (Winnicott, 1960a/2018, s. 166). Można przypuszczać, że Winnicott odnosi się w tym miejscu do koncepcji Freuda, w której ego wyodrębnia się z id, ale czyni to na swój sposób, określając słowem „self” pierwotnie niezróżnicowaną na „części” całość. Prawdziwe self byłoby zatem centralną, zasilaną seksualnością częścią self.

Znamienne również, że poświęcając dużo miejsca sformułowaniu pojęcia fałszywego self, o prawdziwym self Winnicott pisze: „Nie ma większej potrzeby formułowania koncepcji Prawdziwego Self; jedynym wyjątkiem jest potrzeba zrozumienia Fałszywego Self; Prawdziwe Self nie czyni bowiem niczego więcej ponad to, iż zbiera i łączy ze sobą różne elementy doświadczenia żywości”[1] (s. 176). Prawdziwe self Winnicotta wyrasta wprost z cielesnej żywości, cielesnych funkcji i ma ścisły związek z procesem pierwotnym. Jest odziedziczonym potencjałem, który doświadcza ciągłości istnienia. Na najwcześniejszym etapie rozwoju jest ono teoretycznym miejscem, z którego wychodzi spontaniczny gest i osobista myśl, i tylko ono może być twórcze i odczuwane jako prawdziwe (Winnicott, 1960a/2018).

W zdrowiu to centralne lub rdzenne self pozostaje w izolacji od świata zewnętrznego, a wszelkie zagrożenie dla tej izolacji wywołuje ogromny lęk i obronne reakcje, z których rozwija się fałszywe self. Jedyną funkcją fałszywego self jest obrona prawdziwego self; fałszywe self ukrywa je (gdy istnieje zagrożenie jego unicestwieniem lub eksploatacją) lub znajduje sposób, by mogło ono zacząć żyć. W zależności od otoczenia, sprzyjającego lub stwarzającego zagrożenie naciskiem, jednostka albo staje się przede wszystkim sobą, albo rozwija osobowość opartą na fałszywym self (Winnicott, 1960b/2018).

W miarę, jak oparte na prawdziwym self doświadczenie dziecka staje się coraz bardziej złożone, również za sprawą zasilanych przez popędy relacji ze światem zewnętrznym i jego obiektami, to elementarne prawdziwe self przekształca się w to, co w psychoanalizie nazywamy rzeczywistością wewnętrzną.

Podsumowując, myślę, że w teorii prawdziwego self można widzieć propozycję uwspółcześnionej przez Winnicotta teorii popędów – teorii popędów widzianej z perspektywy psychoanalitycznej koncepcji człowieka, która stawia na pierwszym planie podmiotowy charakter jednostki.

Myślę, że obecny w pracy Winnicotta akcent na podmiotowość i osobiste doświadczenie oraz wprowadzona przez niego koncepcja przestrzeni przejściowej miały znaczący wpływ na ewolucję koncepcji człowieka we współczesnej psychoanalizie, przynajmniej w tradycji niezależnej. Chodzi mi o ewolucję w kierunku myślenia w kategoriach intersubiektywności. Nie mogę tego wątku rozwinąć szerzej w ramach tego wystąpienia, ale chcę zasygnalizować kilka koncepcji, które są propozycją współczesnego rozumienia seksualności w tym kontekście. I tak na przykład amerykański psychoanalityk Thomas Ogden wiąże z przestrzenią przejściową współczesne pojęcie intersubiektywnego podmiotu, żywego, doświadczającego podmiotu, który powstaje w dialektycznej relacji z innym podmiotem i nie istnieje ani w rzeczywistości, ani w fantazji, tylko w przestrzeni potencjalnej między nimi (Ogden, 1994). Brytyjski psychoanalityk, Michael Parsons, analizując, co się zmieniło w rozumieniu seksualności sto lat po Freudzie, dochodzi do wniosku, że w dzisiejszych czasach nie da się utrzymać poglądu, że obiekt pełni rolę służebną wobec zaspokojenia popędu. Twierdzi, że obiekt wymaga obecnie statusu wzajemnego wobec podmiotu, tym samym sugerując podmiotowy status obiektu (Parsons, 2000). Według innego przedstawiciela brytyjskiej tradycji niezależnej, Rogera Kennedy’ego, ludzkie pragnienie kieruje się nie tylko do innych obiektów, ale również do innych pragnień, a wzajemne pragnienie bycia rozpoznanym odgrywa podstawową rolę w strukturowaniu ludzkich relacji (Kennedy, 1977). René Roussillon, współczesny francuski psychoanalityk, sugeruje, że intersubiektywność należy rozumieć w ścisłym powiązaniu z popędami, ponieważ chodzi tu o ideę spotkania między podmiotem, zasilanym przez popędy i nieświadome życie psychiczne, a obiektem, który jest Innym, który to Inny również jest podmiotem, podobnie zasilanym przez popędy. Potwierdzając słuszność hipotezy Winnicotta, zgodnie z którą matka pełni rolę „lustra” dla wewnętrznych stanów niemowlęcia, Roussillon stwierdza: cyt. „Nie ma możliwego do pomyślenia ‘ja’, podmiotowego zaistnienia, dopóki nie ma współgrania między dwoma podmiotami” (Roussillon, 2011, s. 30-31). W tym kontekście postuluje, że idea popędu jako posłańca, który jest kierowany do Innego, rozumianego jako podmiot, otwiera nowe możliwości rozumienia, także klinicznego.

Wracając do prawdziwego self, chciałabym na koniec wspomnieć o pracy Christophera Bollasa, która jest ciekawym przykładem opracowania i rozwinięcia tej Winnicottowskiej koncepcji. Praca tego brytyjsko-amerykańskiego psychoanalityka w dużej mierze odnosi się do klasycznego dzieła Freuda, które Bollas odczytuje po raz drugi, z perspektywy współczesnej psychoanalitycznej koncepcji człowieka, wynikającej w istotny sposób z wkładu Winnicotta. Rozumienie Bollasa jest uwolnione od tych naukowych paradygmatów, które ograniczały samego Freuda, a jego język stara się oddać to, co jest przedmiotem tej teorii – subiektywne, z natury rzeczy pre- i poza-werbalne doświadczenie podmiotu, doświadczenie poznawalne jedynie od wewnątrz, przez udział w procesie intersubiektywnej wymiany i wspólnego tworzenia znaczenia. Jest to język i styl bardzo osobisty, wręcz idiosynkratyczny, można powiedzieć – idiomatyczny dla autora.

Bollas przyznaje podmiotowemu doświadczeniu należne mu w psychoanalizie miejsce. W książce zatytułowanej Siły przeznaczenia. Psychoanaliza i idiom ludzki (1989/2020) argumentuje, że chociaż wszyscy podzielamy pewne elementy osobowości i przejawiamy w życiu rozpoznawalne predyspozycje, to takie uniwersalne elementy i kategorie bardziej się odnoszą do gatunku ludzkiego, niż opisują ludzki podmiot, który istnieje i żyje w konkretnej organizacji tych elementów. Bollas apeluje zatem, „o większe uznanie w psychoanalizie dla niepowtarzalnego idiomu każdej osoby” (s. 141)

Koncepcja ludzkiego idiomu wydaje się centralna w psychoanalitycznym myśleniu Bollasa. W tym miejscu postaram się pokazać, że jest ona efektem oryginalnego rozwinięcia przez Bollasa Winnicottowskiej teorii prawdziwego self i podobnie jak ona zastępuje uniwersalną, nieosobową teorię popędów.

Bollas uznaje prawdziwe self za wrodzony potencjał, którego urzeczywistnienie zależy od środowiska, na początku życia przede wszystkim od opieki macierzyńskiej. Dziecko może opracować własny idiom jedynie poprzez obiekty dostarczone przez rodziców, a wystarczająco dobry rodzic intuicyjnie czuje, jakich obiektów dziecko może użyć. Bollas mówi o tym tak: „Jeśli matka zna swe dziecko, jeśli wyczuwa jego figuralne intencje, jego gesty wyrażające potrzeby i pragnienia, wówczas zapewnia mu obiekty (w tym samą siebie), które służą mu jako narzędzia do doświadczeniowego opracowania jego osobowościowego potencjału. W ten sposób pomaga mu w zmaganiach nad urzeczywistnieniem self” (Bollas, 1989/2020, s. 22).

Zgodnie ze współczesną, intersubiektywną wizją podmiotu Bollas postuluje zatem, że wrodzony potencjał jednostki, jakim jest prawdziwe self, w powiązaniu z indywidualną estetyką opieki macierzyńskiej, generuje wizje siebie i obiektu, dając dziecku możliwość artykulacji własnego, niepowtarzalnego idiomu osobowości.

Popędy są oczywiście istotną częścią prawdziwego self, a doświadczenia popędowe w dużej mierze nadają kształt idiomowi jednostki, ale widać wyraźnie, że dla Bollasa nadrzędne znaczenie ma pojęcie idiomu. Idiom nie tkwi według niego w ukrytym w nieświadomości scenariuszu wypartych pragnień popędowych, lecz znajduje wyraz w swobodzie wyboru obiektów i sposobów ich używania; wybór obiektów nie jest podyktowany dążeniem do redukcji napięć popędowych, lecz dążeniem do ekspresji i rozwoju osobistego idiomu. „W wyborze obiektów znajdzie więc odbicie estetyczna decyzja, jaką nieświadome ego podejmuje w służbie idiomu, nastrój związany z tym, jak self doświadcza popędu” (Bollas, 1997, s. 363; podkreśl. AC).

Praca Bollasa daje świadectwo ważnemu przekształceniu koncepcji człowieka. W punkcie wyjścia jest wizja, w której jednostka jest we władaniu sił popędowych, której życie jest w istotnym stopniu przesądzone przez nieświadome scenariusze wypartych impulsów i inne cielesne uwarunkowania. W punkcie dojścia mamy wizję człowieka wyposażonego w siłę potencjału własnego prawdziwego self, która staje się potrzebą artykulacji osobistego idiomu. W teorii Freudowskiej, w przeciwieństwie do bardziej deterministycznego myślenia w kategoriach cielesnych uwarunkowań, myślenie w kategoriach Erosa – łączenia i tworzenia coraz bardziej złożonych całości – ma w sobie pierwiastek twórczy. Bollas (1995) również podąża drogą teorii Erosa, ale wydaje się iść jeszcze dalej, kiedy przedstawia Erosa jako popęd formy – immanentną dla ludzkiego podmiotu, prowadzącą go przez życie potrzebę artykulacji siebie poprzez znajdowanie niepowtarzalnej formy dla własnego potencjału i doświadczenia.

Literatura:

Abraham, K. (1924). A short study of the development of the libido.

Balint, M. (1937/1949). Early Developmental States of the Ego. Primary Object Love. Int. J. Psycho-Anal., 30: 265-273.

Bollas, Ch. (1989/2020): Siły przeznaczenia. Psychoanaliza i idiom ludzki. Przeł. Agnieszka Pałynyczko-Ćwiklińska. Warszawa: Oficyna Ingenium.

Bollas, Ch. (1995): A separate sense. W: Cracking Up: The Work of Unconscious Experience. New York: Routledge.

Bollas, Ch. (1997). Wording and telling sexuality. W: The Mystery of Things. Routledge. New York 1999.

Fairbairn, W.R.D. (1941). A Revised Psychopathology of the Psychoses and Psychoneuroses. Int. J. Psycho-Anal., 22: 250-279.

Ferenczi, S. (1932/1949). Confusion of the Tongues Between the Adults and the Child (The Language of Tenderness and of Passion). Int. J. Psycho-Anal., 30: 225-230.

Freud, Z. (1905). Trzy rozprawy w teorii seksualnej. W: Zygmunt Freud (1905/1999): Dzieła, t. V, Życie seksualne. Przeł. Robert Reszke. Warszawa: Wydawnictwo KR.

Freud, Z. (1914). W kwestii wprowadzenia narcyzmu. W: Zygmunt Freud (1914/2007): Dzieła, t. VIII, Psychologia nieświadomości. Przeł. Robert Reszke. Warszawa: Wydawnictwo KR.

Freud, Z. (1915). Popędy i ich losy. W: Zygmunt Freud (1914/2007): Dzieła, t. VIII, Psychologia nieświadomości. Przeł. Robert Reszke. Warszawa: Wydawnictwo KR.

Freud, Z. (1920). Poza zasadą przyjemności W: Zygmunt Freud (1975): Poza zasadą przyjemności. Przeł. Jerzy Prokopiuk. Warszawa: PWN; także: Poza zasadą rozkoszy. W: Zygmunt Freud (1914/2007): Dzieła, t. VIII, Psychologia nieświadomości. Przeł. Robert Reszke. Warszawa: Wydawnictwo KR.

Kennedy, R. (1977): On subjective organizations: towards a theory of subject relations. Psychoanal. Dial. 7: 553-581; także w: The Many Voices of Psychoanalysis. Routledge, London 2007.

Lear, J. (2003). Love as a drive. W: Therapeutic Action. An Earnest Plea for Irony. London: Karnac.

Loewald, H.W. (1960). On the Therapeutic Action of Psycho-Analysis. Int. J. Psycho-Anal., 41: 16-33.

Loewald, H.W. (1971). On Motivation and Instinct Theory. Psychoanal. St. Child, 26: 91-128.

Ogden, T. (1994): Subjects of Analysis. London: Karnac Books.

Parsons, M. (2000). Sexuality And Perversion A Hundred Years On: Discovering What Freud Discovered. Int. J. Psycho-Anal., 81: 37-49.

Roussillion, R. (2011). Drives and intersubjectivity. W: Primitive Agony and Symbolization. London: Karnac Books.

Segal, H. (2013). Melanie Klein. Przeł. Jarosław Groth. Warszawa: Oficyna Ingenium.

Winnicott, D.W. (1951). Obiekty przejściowe i zjawiska przejściowe. W: Zabawa a rzeczywistość (1971/2011). Przeł. Anna Czownicka. Gdańsk: Wydawnictwo Imago.

Winnicott, D.W. (1960a). Zniekształcenie ego rozumiane w kategoriach Prawdziwego i Fałszywego Self. W: Procesy dojrzewania i sprzyjające środowisko (1965/2018). Przeł. Anna Czownicka. Gdańsk: Wydawnictwo Imago.

Winnicott, D.W. (1960b). Teoria relacji rodzic – niemowlę. W: Procesy dojrzewania i sprzyjające środowisko (1965/2018). Przeł. Anna Czownicka. Gdańsk: Wydawnictwo Imago.

Winnicott, D.W. (1971). Miejsce, w którym żyjemy. W: Zabawa a rzeczywistość (1971/2011). Przeł. Anna Czownicka. Gdańsk: Wydawnictwo Imago.

Winnicott, D.W. (1988). Human Nature. London: Free Association Books.

[1] Pisownia wielką literą zgodna z cytowanym artykułem.

Komentarze:

Jedna myśl w temacie “Od popędu do prawdziwego self: teoria seksualności z perspektywy tradycji niezależnej”

  1. Dziękuję bardzo za ten tekst i pokazanie niuansów ewolucji myśli psychoanalitycznej dotyczącej seksualności aż do niepowtarzalnego, idywidualnego idiomu życia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

#1

Redakcja: Barbara Barysz, Julia Jastrzębska, Ewa Kobylińska-Dehe, Zbigniew Kossowski, Andrzej Leder, Adam Lipszyc.

Kontakt: wunderblock@wunderblock.pl

Ośrodek Myśli Psychoanalitycznej